Archiwum kategorii: Prace licencjackie

prace licencjackie z reklamy

Pojęcie Public Relation

Pojęcie „Public Relation” w relacji do kodeksowo nakreślonych celów działalności jednostek penitencjarnych.

Najczęściej spotykana i najbardziej obrazowa definicja określa PR jako:

Międzynarodowe Stowarzyszenie PR: „…świadome, zaplanowane i długotrwałe pielęgnowanie stosunków jakiejkolwiek organizacji ( gospodarczej, niegospodarczej, instytucji, urzędu ) z jej bliższym i dalszym otoczeniem, przy uwzględnieniu nastawienia i opinii, oraz zainteresowania tego otoczenia w stosunku do danej organizacji, które głównie za pośrednictwem systemu informacyjnego oraz zwrotnego odbierania sygnałów od otoczenia ma doprowadzić do wzbudzenia zainteresowania, pozytywnego nastawienia i zaufania tego otoczenia do organizacji”.

Inne definicje są w mojej ocenie mniej interesujące i mniej precyzyjne, ale podaję ich przegląd dla celów porównawczych.

Institute of Public Relations: „…praktyczne działania w ramach PR to planowy i nieustanny wysiłek, aby stworzyć i utrzymać dobrą reputację przedsiębiorstwa oraz wzajemne zrozumienie między instytucją a odbiorcami jej działań”.

Deklaracja Meksykańska Stowarzyszeń PR: „…praktyczne działania w ramach PR to dziedzina sztuki i gałąź nauki społecznej polegająca na analizie tendencji, przewidywaniu ich konsekwencji, doradztwie dla kierownictwa różnych instytucji oraz wdrażaniu zaplanowanych programów działań, które będą służyć zarówno danej instytucji, jak i dobru publicznemu”.

Webster New International Dictionary: „…promocja wzajemnych kontaktów i dobrej reputacji pomiędzy osobą, firmą lub instytucją a innymi osobami, szczególnymi grupami odbiorców lub ogółem społeczeństwa, poprzez dystrybucję łatwo interpretowalnych materiałów i rozwijanie przyjaznej wymiany zdań, oraz oceny reakcji danej grupy odbiorców”.

Sam Black: „…PR to sztuka i nauka osiągania harmonii z otoczeniem poprzez wzajemne porozumienie oparte na prawdziwej i pełnej informacji”.

Scott M. Cutlip: „…PR to funkcja zarządzania, która nawiązuje i podtrzymuje wzajemnie korzystne stosunki pomiędzy instytucją oraz grupami (publics), od których zależy jej sukces lub klęska”.

Dwie definicje żartobliwe:

Biblia – (List do Hebrajczyków; 13:16): „O dobrych uczynkach i ich rozgłaszaniu nie zapominaj”.

Robert Heilbroner: „PR to zawodowa solidarność setek tysięcy specjalistów złączonych wspólna profesją, a których wspólny problem polega na ustaleniu czym w istocie jest ich zawód”.

Oprócz zacytowanych jak i innych, licznych definicji pojęcia Public Relation wskazuję jako najodpowiedniejszą tę, którą prezentuje Międzynarodowe Stowarzyszenie PR. Kładzie ona główne akcenty na dążenie do pewnej ugody społecznej i lepszej realizacji wspólnych interesów organizacji oraz zainteresowanych jej działalnością kręgów społecznych. W moim przekonaniu w jakiś szczególny sposób koreluje powyższe z powszechnym rozumieniem celów działania takiej instytucji jak jednostka penitencjarna. Inne definicje bliższe są działalności firm handlowych lub stricte produkcyjnych, a taką więzienie przecież nie jest.
W stanie prawnym sprzed 01 września ubiegłego roku, a więc przed wejściem w życie nowego KKW, w definicji celów wykonywania kary pozbawienia wolności określonych w art. 37 „starego” KKW nie znajdujemy prostej lub jednoznacznej relacji pomiędzy pojęciem PR, a tymi celami. Pomimo tego zdawaliśmy sobie sprawę, że kształtowanie u skazanego społecznie pożądanej postawy i wdrażania go do społecznie użytecznej pracy oraz przestrzegania porządku prawnego nie może odbywać się skutecznie bez pozytywnego nastawienia „otoczenia” do Służby Więziennej, która z natury rzeczy jest „organizacją”. Zwłaszcza, że w/w cele strategiczne osiągało się prowadząc pracę resocjalizacyjną, polegającą na poddaniu skazanego dyscyplinie i porządkowi w odpowiednim zakładzie oraz na oddziaływaniu przez pracę, naukę i zajęcia kulturalno – oświatowe. Takich oddziaływań nie dało się realizować całkowicie w sposób zamknięty, a taki czy inny udział „otoczenia” był bezwzględnie konieczny i praktykowany w stopniu wprost proporcjonalnym do „pozytywnego nastawienia”. Bliżej pojęcia PR była natomiast treść Rozdziału 7 Regulaminu Wykonywania Kary Pozbawienia Wolności (dalej RWKPW), a konkretnie § 122 wskazujący na to, że w procesie resocjalizacji skazanych, administracja zakładu karnego inicjuje różne formy współdziałania ze społeczeństwem. Można przyjąć, że pod pojęciem „różne formy” była także ukryta ewentualność prowadzenia przez administrację więzienną PR, a już na pewno określenie to niwelowało wszelkie wątpliwości co do tego czy można było poświęcać czas i środki na tę pozornie ekstrawagancką działalność.
Zgoła inaczej, to znaczy o wiele precyzyjniej i szerzej mówi się na ten temat w nowym KKW, który wszedł w życie w dniu 01.09.1998 r. Już sama definicja celów wykonywania kary pozbawienia wolności (znajdująca się w art.67 kodeksu), a którymi są: wzbudzenie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego i tym samym powstrzymania się od powrotu do przestępstwa – odwołuje się do sposobów oddziaływania. W paragrafie 3 ww. artykułu znajdujemy, że między innymi w oddziaływaniu na skazanych należy uwzględniać podtrzymywanie kontaktów ze światem zewnętrznym
Uczestnictwu społeczeństwa w wykonywaniu orzeczeń poświęcono natomiast cały rozdział VII nowego kodeksu, co samo w sobie oznacza wyraźną wolę ustawodawcy do podkreślenia roli i wysokiego znaczenia współdziałania jednostek penitencjarnych z instytucjami zewnętrznymi. W art. 38 nowego KKW mowa jest o możliwości współdziałania stowarzyszeń, fundacji, organizacji i instytucji, a także kościołów i związków wyznaniowych i osób godnych zaufania. Współdziałanie to może dotyczyć przedmiotowo szeroko rozumianego wykonywania kar, środków karnych, zabezpieczających i zapobiegawczych ( a więc nawet tymczasowego aresztowania). A w zakresie rodzajów działalności polegać ma na udziale w działalności resocjalizacyjnej, społecznej, kulturalnej, oświatowej, sportowej i religijnej. Dostrzeżmy tu ogromny zasięg dopuszczalnej działalności, zarówno co do podmiotowych jak i przedmiotowych jej aspektów.
W art.40 nowego KKW ujmuje się jeszcze obowiązek powołania organów koordynujących powyższe, a mianowicie Rady Głównej do Spraw Społecznej Readaptacji i Pomocy Skazanym powoływanej przez Premiera i analogicznych Rad Wojewódzkich powoływanych przez Wojewodę. Pomijając kwestie organizacyjne i strukturalne rozważmy co jest niezbędne by rozwinąć szeroko tego rodzaju współdziałanie ze środowiskiem zewnętrznym, który to obowiązek nabrał rangi ustawowej. Sytuacja uległa o tyle zmianie, że to już nie przeczucie nadchodzących zmian i aktywność poszczególnych jednostek lub konkretnych osób jest wystarczające do otwierania się na świat zewnętrzny. Obowiązek ustawowy konkretyzuje cele i podmioty, które należy pozyskać, aby proces wychowawczy nabrał głębszego społecznego wymiaru. Krótko stwierdzę, że w jednostkach okręgu łódzkiego proces ten przebiegł zupełnie bezproblemowo, a to właśnie dlatego, że już znacznie wcześniej dostrzeżono potrzebę prowadzenia efektywnego PR i pozyskani dla resocjalizacji sprzymierzeńcy współpracowali z naszymi jednostkami i samym Okręgowym Inspektoratem od kilku lat. Podając przykład jednostki, którą aktualnie kieruję, czyli ZK nr 1 w Łodzi, w oparciu o przepis paragrafu 2 art. 38 nowego KKW podpisano do końca 1998 roku 6 porozumień ze współdziałającymi podmiotami. Część tych porozumień miało charakter li tylko potwierdzający istniejący już stan faktyczny, czyli innymi słowy formalizujący prowadzoną de facto współpracę. Dla opracowania porozumień i ich podpisania pomocnym było Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 26.08.1998 r. w sprawie określenia zakresu i trybu uczestnictwa podmiotów wymienionych w art. 38 KKW w wykonywaniu kar i….. Rozporządzenie to jest komplementarną regulacją sposobu, trybu i zasad współpracy ze światem zewnętrznym. Jako takie nie budzi większych emocji wśród praktyków, może poza jednym szczegółowym uregulowaniem, które należy poddać krytyce.
Otóż w myśl ww. rozporządzenia przedstawicielem instytucji współdziałającej z zakładem nie może być osoba uprzednio skazana za przestępstwo umyślne. Pozornie kwestia jasna i uzasadniona, ale praktycy wiedzą, że bardzo często zdarza się, że osoba skazana w czasie odbywania kary głęboko angażuje się, na przykład w działalność Ruchu Anonimowych Alkoholików i osiąga sukces w postaci związania się z Ruchem na trwałe poprzez zaprzestanie picia alkoholu. Po zakończeniu kary taka osoba nadal jest aktywnym działaczem Ruchu i jako przykład pozytywny mogłaby realizować się na terenie jednostki penitencjarnej już jako wolny obywatel. Niestety Rozporządzenie wprost tego zabrania, co jest chyba nieporozumieniem lub wynika z braku konsultacji z praktykami. Przecież nie ma nic bardziej przekonywującego dla skazanego jak przykład byłego skazanego, który zrealizował podstawowe cele wykonywania kary pozbawienia wolności, a o to w gruncie rzeczy chodzi. Nowoczesne więziennictwa zachodnie wręcz uznają za konieczne posiłkowanie się w pracy penitencjarnej byłymi skazanymi, nie widząc w tym nic niestosownego czy demoralizującego.
W tym miejscu można finalnie stwierdzić, że w aktualnym, stanie prawnym uprawianie Public Relations jest nie tyle możliwe, co obligatoryjne dla administracji jednostek penitencjarnych w szerokim tego słowa znaczeniu.

Reklama na często odwiedzanych stronach

Wydaje się, że reklama na często odwiedzanych stronach jest bliska tradycyjnym metodom reklamy w prasie, radiu i telewizji. Firma-klient wykupuje na serwerze oferującym taka usługę powierzchnię reklamową, zwykle w postaci animowanego lub statycznego logo określonego rozmiaru, będącego łącznikiem do właściwej witryny WWW. To właśnie możliwość umieszczenia łącznika różni zasadniczo reklamę w środowisku WWW od innych form. Typowa reklama gazetowa zawiera jedynie lapidarny slogan lub najistotniejsze elementy oferty i adres kontaktowy (jeżeli prezentowana marka nie jest dostarczana rekomendacją). Klient, aby dotrzeć do pełnej oferty musi korzystać z innych środków na przykład:: telefon, fax, poczta czy bezpośredni kontakt. Reklama na stronie WWW umożliwia proste przejście do pełnej oferty – wystarczy zwykle tylko kliknąć w polu reklamowym.

Każdego reklamo biorcę interesują:

  • formy płatności za reklamę na stronach WWW,
  • miejsce w sieci najczęściej wykorzystywane do umieszczenia reklam,
  • efektywność takiej reklamy.

Kluczem do tych trzech zagadnień jest licznik częstotliwości odwiedzin. Dołączenie takiego licznika do stron WWW, z programistycznego punktu widzenia bardzo proste (chociaż niektóre programy mogą być oszukiwane przez automaty „nabijające” licznik w krótkim czasie), dal właściciela strony jest pomocne w ocenie jej atrakcyjności. Licznik odwiedzin zwykle zwiększa swą wartość o jeden za każdym razem, gdy następuje żądanie zdjęcia tekstu danej strony przez klienta wybierającego jej adres w przeglądarce.

Istnieją trzy zasadnicze formy płatności za reklamę, z których pierwsza stosowana jest najczęściej:

  • CPM, czyli opłata za każde tysiąc odwiedzin. Wskaźnik ten został zapożyczony z prasy, gdzie opłata za reklamę zależy od nakładu czasopisma i co ciekawe również ceny w tych dwóch mediach są do siebie zbliżone. Oczywiście za podstawę przyjmowana jest liczba odwiedzin na stronie reklamo dawcy, a więc fakt wyświetlania logo reklamowego, a nie strony domowej opłacającego reklamę,
  • pass through, czyli liczba klientów wybierająca dane logo reklamowe na stronie reklamo dawcy. Jest to forma bardzo wygodna dla klienta, gdyż opłat zależy od liczby gości, którzy dotarli do witryny firmy, a nie jedynie do jej logo na innej stronie,
  • percent of sale, czyli oplata zależna od wartości transmisji zrealizowanych przez klientów – najbardziej      wygodna dla wykupujących reklamę, ale najrzadziej stosowana.

Inne czynniki wpływające na koszt reklamy:

  • rozmiar logo – zależny także od liczby kolorów,
  • animacja – oznacz zwielokrotnienie rozmiaru logo o liczbę klatek animacji,
  • strona i pozycja na stronie – podobnie jak w przypadku gazet , gdzie najatrakcyjniejsze strony są najdroższe dla reklamo dawców, tak również w środowisku WWW najbardziej kosztowne są reklamy prezentowane na stronie domowej.

Do serwerów WWW, które najwięcej zarabiają oferując swoje powierzchnie reklamowe należą najczęściej odwiedzane przez klientów, a więc przede wszystkim:

  • systemy wyszukiwawcze i katalogi tematyczne – najpopularniejszy z nich Alta Vista codziennie odwiedzany jest ponad 20.000.000 razy – czy też inne popularne serwery tego typu: Lycos, Yahoo, InfoSeek, Excite, Hot Wired,
  • firmy oferujące technologie internetowe – Nestcape oraz Microsoft w ciągu ostatnich kilku miesięcy kilkakrotnie zajmowały pierwsze miejsca na liście najlepiej zarabiających na sprzedaży miejsc reklamowych na swych serwerach WWW,
  • serwery oferujące informacje i rozrywkę – w pierwszej dziesiątce w 1996 roku znalazły się 4 firmy tego  typu – Cnet, ZDNet, NewsPage oraz ESPNet Sport Zone. Na pierwszych dwudziestu pięciu miejscach znalazły się również CNN Interative, Wall Stret Journal Interactive, USA Today, Pathfinder.

Pomimo tego, że ponad 600 serwerów na świecie oferuje miejsca reklamowe, to 2/3 przychodów pochodzi z 10 pierwszych na liście.

Logo reklamowe

Usługa polega na umieszczeniu na serwerze WWW innej firmy graficznego logo własnej firmy-klienta. Logo to zwykle dostępne jest na stronach WWW często odwiedzanych przez użytkowników danego serwera (podobnie jak reklamy firm umieszczane są w poczytnych gazetach, czasopismach i broszurach).Opłata za logo reklamowe zależy od wielu czynników, takich jak:

rozmiar w pikselach – podobnie jak reklama w czasopiśmie, im jest większy, tym większa opłata,

– położenie na stronie WWW oraz w strukturze dokumentów serwera ISP – umiszczenie logo na tak zwanej stronie domowej(czyli głównej, zwykle o adresie http://www.isp.com.pl) kosztuje najdrożej, gdyż najwięcej użytkowników rozpoczyna przeglądanie zasobów od tej właśnie strony danego serwera,

czas prezentowanego logo – umowa zawierana jest na określony czas(na przykład miesiąc), po którym logo znika z danej strony WWW,

efekty wizualne – opłata za logo może być wyższa, jeżeli jest ono animowane, na przykład w postaci poruszającej się maskotki lub zmieniającego się tekstu, co wpływa na lepszą jego postrzegalność przez klientów,

– autorstwo – logo może być dostarczone do ISP w postaci gotowego pliku w formacie GIF czy JPEG i wtedy nie jest pobierana opłata za jego wykonanie,

– ilość odwiedzin – jest to sposób naliczania zapożyczony z prasy, gdzie opłata za reklamę zależy od ilości czytelników danego pisma. W środowisku World Wide Web istnieje możliwość umieszczania liczników na poszczególnych stronach, co pozwala na dokładne określenie, ile dana strona WWW( a tym samym logo firmy) została wyświetlona przez klientów danego serwera.

Logo reklamowe w środowisku World Wide Web posiada niespotykaną w innych mediach własność – może być łącznikiem do innej strony WWW, w tym do pełnej informacji o ofercie reklamowej firmy na jej własnym serwerze WWW( jeżeli taki istnieje). Jest to więc doskonały sposób przyciągnięcia uwagi klientów do internetowej witryny firmy-klienta odwiedzających stronę WWW firmy, u której miejsce na reklamę zostało wykupione.

Wady: koszt porównywalny do reklam w poczytnych czasopismach.

Zalety: wyższa od reklam gazetowych skuteczność, możliwość umieszczenia hipertekstowego łącznika do witryny WWW reklamującej się firmy.

Reklamy zabawek dla dzieci

Reklama G.J.Joe apeluje niewątpliwie do potrzeby agresywności. Mamy tu reklamę zabawek dla dzieci (są to figurki wojowników rozprawiający się ze swoimi przeciwnikami za pomocą broni – symbol falliczny – oraz siły fizycznej; odpowiedź agresją na agresję). Demonstrowanie siły i nieustępliwa postawa w momencie wystąpienia przeszkody – zabawki te pobudzają i także uczą agresywności. Pobudzają do walki, atakowania, ranienia, a nawet zabijania. Uwypuklono tu uczucie zemsty, nienawiści i złości, które można odnieść do takich codziennych zachowań, jak potrącanie, usuwanie innych z drogi, zastraszanie oraz działanie przymusem i siłą, ujawnianie ataków wściekłości czy kopanie. Tak więc odnosi się tej przekaz do takiego sposobu zaspokajania potrzeby agresywności, jakim jest: czytanie czy wymyślanie krwawych historii. Reklamowani wojownicy są dodatkowo uzbrojeni w broń, która dosyć silnie przemawia do ludzi z dużą potrzebą agresywności, bowiem osoby takie lubią to, co może ranić lub zabijać.

[…]

W grupie, w której znalazła się reklama zabawek, odwołująca się do potrzeby agresywności. Wynika to być może ze specyfiki produktu (żołnierze – wojownicy). Nawiązanie do zabaw, fantazji, w których jest się niezwyciężonym herosem lub jest się przyjacielem bohatera, co na tym etapie rozwoju jest zrozumiałe – podnosi własną wartość, chłopiec staje się kimś ważnym, silnym – identyfikuje się z bohaterem. Reklama bardzo jednak agresywna preferująca zachowania z tego kręgu (agresywne zachowania – eliminujące wrogów poprzez stosowanie siły – prowadzące do zwycięstwa. Uderzanie, strzelanie, niszczenie jako sposób na nieprzyjaciół – pokazane w sposób jednoznaczny i sugestywny).

Ukryta perswazja w reklamie

informacja docierająca do mózgu człowieka wywołuje odpowiednią reakcję. Może to być zainteresowanie lub obojętność, radość lub smutek, chęć posiadania. Dziennie wpływa na nas około 300 różnych haseł reklamowych, które przyjmujemy w większości przypadków nieświadomie. Zmysły, jak wzrok czy słuch, lub wzrok i słuch jednocześnie, przekazują otrzymane przez reklamę bodźce dalej przez nerwy do mózgu. Tam następuje decyzja – czy bodźce te zachować w pamięci, czy nie. Ważny jest osobisty stosunek, a więc doświadczenie, uprzedzenia, posiadane informacje, uczucia i potrzeby. Dotąd jest to zupełnie automatycznie przebiegający proces, na który nie można wpłynąć.

Bardzo ważny jest odbiór zmysłowy. Komunikat reklamowy musi zostać usłyszany, zobaczony, przeczytany. Percepcja jest punktem wyjścia, ale w świecie reklamy, wskutek jej zagęszczenia, punktem trudnym do spełnienia. Zauważyć komunikat, to wyróżnić go z otoczenia, odebrać zmysłami. Każda reklama walczy o oczy i uszy odbiorcy, chce skontrastować się z pozostałymi reklamami, dąży do tego, by być jedynym bodźcem działającym na zmysły odbiorcy. Efekt zależy jednak od wielu dodatkowych okoliczności: celu postrzegania, nastawienia i uwagi odbiorcy, wzajemnych relacji i kontekstu reklamy, stosunku formy i treści zawartych w reklamie do postaw odbiorcy (unikanie lub poddawanie się oddziaływaniu), charakteru scenariusza odbioru, charakteru sekwencji doznań.

Postrzeganie wszystkich reklam, które jawią się w polu percepcji widza, nie jest trudne. Trudniej z natury rzeczy o oddziaływanie jednej reklamy. Według American Association of Advertising Agenties przeciętny odbiorca natrafia dziennie na około 1600 komunikatów reklamowych, z których zauważa 80, a reaguje z zainteresowaniem na 12. Dlatego tak ważne jest określenie “progu zauważalności” reklamy – np. ile razy musi być zamieszczone ogłoszenie prasowe, ile razy emitowany film w TV czy audycja w radiu, by przyciągnąć uwagę odbiorcy.

Wspomniana automatyka ludzkiego mózgu jest aż zanadto przeciążona za dużą ilością różnorodnych bodźców, które występują równocześnie. Nie przyjmuje ich, zatem do wiadomości.

Podobny skutek osiągniemy, gdy bodźce są za słabe. Przetwarzanie bodźców przez mózg nie opiera się na zastosowaniu, lecz jest również automatyczne – powiedzmy według wyczucia. Dlatego też niezrozumiałe bodźce szybko mogą wywołać nieprawidłową reakcję mózgu. Do tego momentu warunki na jakąkolwiek reklamę nie wróżą zbytniego sukcesu, szczególnie wtedy, gdy przyjrzymy się ilości bodźców codziennie wpływających na człowieka. Ale bodźce nie są przecież przekazywane tylko przez reklamę, lecz również przez przechodzących obok nas ludzi, przejeżdżające samochody itd. W sumie każdy bodziec przechodzący przez któryś ze zmysłów, czyli wzrok, słuch, smak i węch dociera do mózgu.

Biorąc pod uwagę ilość wszystkich bodźców, to te 300 pochodzących z reklamy wcale nie stanowi tak wielkiej ich części.

Na podstawie powyższych danych musimy sobie wyobrazić, jak powinna zadziałać nasza reklama, by była skuteczna. Musi nastąpić odczytanie komunikatu – czyli przypisanie mu choćby najogólniejszego sensu – przede wszystkim musi to być jego odczytanie właśnie jako reklamy. Wymaga to zgodności formy i treści komunikatu z kodem – czyli kompetencję kulturową odbiorcy. Jest to przejście od świadomości, że coś się postrzega, do świadomości tego, co się postrzega. Musi nastąpić interpretacja komunikatu, czyli pełne zrozumienie jego treści i przesłań.

Nadawcy reklam dążą do tego, żeby odbiorca nie miał żadnych kłopotów z interpretacją komunikatu, dlatego wykorzystują powszechnie zrozumiałe konwencje i symbole. Wiedzą przy tym, że w tym wypadku nie są istotne konwencje zrozumiałe jedynie dla twórców, lecz konwencje jasne dla odbiorców. Interpretacja komunikatu dokonuje się na podstawie znajomości systemu znaków, znajomości intencji nadawcy i odbiorcy, kontekstu interpretacji, itd. Dalej musi nastąpić zapamiętanie i przyswojenie treści komunikatu. Nie musi ono dotyczyć wszystkich treści i całej formy, lecz tego, co jest najważniejsze – czyli przesłania nakłaniającego. Może tu wystąpić wpływ bezpośredni, kumulatywny (stopniowe gromadzenie się świadomości tego przesłania pod wpływem kolejnych bodźców albo pod wpływem przypominania sobie minionych oddziaływań) bądź podświadomy. Przyswojenie jest swoistym „wyrażeniem zgody” odbiorcy na trwanie w jego pamięci tego przesłania.

Kolejny etap to internalizacja wartości (przesłań) obecnych w danym komunikacie – co sprowadza się bądź do utrwalenia danej wartości w całym układzie świata wartości odbiorcy, bądź też zmiany tego układu; a więc może nastąpić utrwalenie dawnej potrzeby posiadania danego dobra, szczególnie samodzielnie tego pragnienia lub też pojawienie się nowej potrzeby. Wszystko to dotyczy nie tyle tzw. wartości uznawanych, ile wartości odczuwanych, które staną się czynnikiem dalszych zachowań odbiorcy.

Równolegle z utrwaleniem lub zmianą wartości zachodzi utrwalenie lub zmiana postaw, czyli ogółu dyspozycji do oceniania i emocjonalnego reagowania oraz przekonań dotyczących cech danego towaru, jak też skłonności do takich a nie innych zachowań – czyli do zakupu danego towaru lub usługi.

Przekazywanie informacji poniżej progu świadomości jest możliwe. Obraz trwający 1/30 sekundy lub krócej, czyli zbyt krótko, by został zarejestrowany przez oko, czy dźwięk, niedostatecznie głośny, by mogło go wykryć ucho, docierają do odbiorcy, ponieważ z czasem ich słabe oddziaływanie się kumuluje. Podobnie dzieje się z informacjami wizualnymi i akustycznymi, które zamaskowano wśród innych.

Ukryte wpływy na zachowanie konsumenta, tak z pozoru błahego czynnika jak tempo utworu muzycznego, stanowią dobry przykład mechanizmów, które można wykorzystać i wykorzystuje się w reklamie. W wielu przypadkach przekaz reklamowy ma dwie warstwy. Jedną z nich jest to, co potrafi sobie uświadomić odbiorca. Drugą tworzą elementy ukryte przed jego refleksją – od prostej manipulacji muzyką, przez przekazy mające działać na podświadomość (sublimowane), po uczucie obserwacyjne.

Przeciętny konsument nie potrafi uświadomić sobie ukrytych elementów przekazu reklamowego, ponieważ nie posiada potrzebnej do tego specjalistycznej wiedzy, ani nie dysponuje konieczną czasami aparaturą. Jest, więc wobec nich bezbronny.

Przed końcem lat pięćdziesiątych opinia publiczna nie wiele wiedziała o reklamach mających wpływać na odbiorców poza kontrolą świadomości. Dopiero w 1957 roku Vance Packard, w swojej książce pt. “Ukryta perswazja” (“Hidden persuaders”) ujawnił to, co znała wcześniej tylko garstka naukowców. Twierdził on jednocześnie, że 2/3 największych agencji reklamowych wykorzystywało odkrycia psychologii, psychiatrii i socjologii do manipulowania konsumentami. Książka spotkała się z wielkim zainteresowaniem, o czym świadczy sprzedanie 100 tysięcy jej egzemplarzy tylko w pierwszym roku.

Same oskarżenia, a właściwie pomówienia Packarda spowodowały prawdziwe poruszenie w krajach zachodnich, głównie w USA. Po raz pierwszy konsumenci jako zbiorowość poczuli się osaczeni. Do dziś – po ukazaniu się innych publikacji z podobnymi zarzutami – ich obawy jeszcze wzrosły i naturalnym biegiem rzeczy powoli stają się problemem również w naszym kraju. Koniecznie należy, więc zadać pytanie, czy rzeczywiście reklama może w sposób niezauważalny kształtować zachowanie odbiorcy znacznie ograniczając swobodę jego świadomego wyboru?

G.J.Gorn wykonał banalny, ale ważny eksperyment. Pokazywał badanym studentom amerykańskich uczelni dwa slajdy przedstawiające to samo pióro w dwóch wersjach kolorystycznych (niebieskie i różowe). Prezentację jednego z nich łączono z graną w tle muzyką pop, drugiego zaś z utworami klasycznej muzyki indyjskiej. Kiedy osoby biorące udział w eksperymencie proszono o wybór któregoś z piór, w 79 % przypadków wskazały one to, które pojawiło się z muzyką pop w tle.

W 1957 roku James Vicary – w jednym z kin w Fort Lee (stan New Jersey) w czasie projekcji filmu wyświetlał 3/1000 sekundy, co 5 sekund na przemian napisy: “Drink Coca-Cola” (“Pij Coca-Colę”) i “Hungry? Eat popcorn” („Jesteś głodny? Jedz prażoną kukurydzę”). Widzowie nie zauważyli oczywiście niczego, ponieważ oko nie jest w stanie wykryć tak krótko trwających obrazów. Rzekomo jednak zareagowali na reklamę, ponieważ w ciągu 6 tygodni sprzedaż Coca-Coli wzrosła o 58%, zaś popcornu o 18%. Kiedy dane o eksperymencie zostały rozpowszechnione, doszło do publicznych protestów. Po kilku latach badań naukowych, gdy nie znaleziono jednak dowodów na twierdzenia Vicary`ego a on sam wyznał, że nigdy nie przeprowadził eksperymentu, pojawiła się ulga u zaniepokojonych osób.

Obecnie dysponujemy licznymi dowodami na istnienie przekazu subliminalnego. Na przykład w jednym z eksperymentów reklamy papierosów i szkockiej whisky w spreparowanym ogłoszeniu użyto kobiecego aktu. Dla grupy badanych mężczyzn reklamowane w ten sposób produkty stały się bardziej atrakcyjne w zestawieniu ze zwykłymi wersjami tych ogłoszeń, choć sam wątek seksualny zupełnie nie docierał do świadomości testowanych osób.

Najnowsze badania skłaniają również do optymizmu. Okazało się, bowiem, że reklama skierowana do podświadomości nie jest tak groźna jak kiedyś sądzono, ponieważ podlega poważnym ograniczeniom:

  • może wpływać jedynie na bardzo elementarne potrzeby adresata, takie jak głód, pragnienie, czy popęd seksualny, nie zaś na potrzeby wyższe, a zwłaszcza system wartości
  • działa krótkotrwale, mniej więcej od kilku minut do kilku godzin
  • podlega dużym wahaniom ze względu na różnice indywidualne, a więc wielu ludzi wykazuje na nią odporność.

Nawiasem mówiąc, eksperymenty z reklamami, w których ukryto treści seksualne wykazały, że kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn w niewielkim stopniu ulegają wpływowi tego rodzaju perswazji subliminalnej (w przypadku kobiet zastosowano elementy aktu męskiego).

Podstawa kształtowania przekazów reklamowych

Świat, jaki kreuje reklama jest zawsze kolorowy w towary czy usługi najlepsze i najtańsze, kuszące niepowtarzalną szansą. Towarzyszy ludzkiej działalności od tysięcy lat. Również Polacy od kilku lat mają możliwość doświadczyć wszelkich niemal jej odmian w krajowych masmediach. Jest tematem wielu dyskusji, bawi, denerwuje, jest nieuniknionym elementem naszego życia. W Polsce na szeroką skalę pojawiła się wraz z otwarciem granic na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Początkowo reklama nie była potrzebna. Jednakże firmy zachodnie dość szybko zaczęły walczyć o udział w rynku.

Tematem poniższej pracy są potrzeby psychiczne, które stanowią podstawę kształtowania przekazów reklamy telewizyjnej. Wraz z wejściem w życie ustawy o radiofonii i telewizji w 1992 roku został dokonany podział telewizji na publiczną i niepubliczną. Wprawdzie ustawodawca w art. 21 u.r.t. nie precyzuje pojęcia radiofonii i telewizji publicznej, stwierdza jednak, że do zadań publicznej radiofonii i telewizji należy tworzenie i rozpowszechnianie ogólnokrajowych i regionalnych programów radiowych i telewizyjnych. Pozwala to na wyciągnięcie wniosku, że publiczna radiofonia i telewizja, to taka radiofonia i telewizja, która swoimi programami ogarnia cały kraj lub region. Stwierdzenie to wydaje się jednak być dalekie od precyzji, zważywszy, iż ustawa nie stawia przeszkód powstawaniu nadawców niepublicznych, działających w oparciu o koncesję, którzy zasięgiem swoich programów radiowych lub telewizyjnych obejmują cały kraj lub region. Niemniej praca poniższa zajmuje się analizą filmów reklamowych tylko w telewizji publicznej, czyli programie I i II.

Granice terytorialne pracy zostały zawarte w jej tytule, ponieważ w pracy zawarto analizę filmów reklamowych emitowanych w telewizji publicznej, czyli na terenie Rzeczpospolitej. Granice chronologiczne zaś obejmują okres od 1992 roku, czyli od momentu nasilonego rozwoju rynku reklamowego. Badany okres zamyka grudzień 1994 roku.

Celem pracy jest określenie stopnia i sposobów oddziaływania przekazów reklamy telewizyjnej na określone struktury osobowości. Ogólnie ujmując tematem pracy jest analiza chwytów reklamowych wykorzystanych do “uatrakcyjnienia” prezentacji produktu i wzbudzenia zainteresowania produktem potencjalnego klienta. W tym przypadku ważna jest zarówno ilość poszczególnych apeli, jak i częstotliwość ich występowania. Obrazuje to stopień nasycenia przekazu reklamowego treściami natury psychologicznej.

Reklamy poddane takiej analizie odsłaniają zakres i sposób, w jakim przejawiają się mechanizmy związane z manipulacją treścią czy formą tak, by wywołać pożądany skutek. Często zdarza się, że reklamowany produkt stanowi jedynie uzupełnienie opowiadanej w reklamówce “historii”, a jego cechy ujmowane są w formę krótkiego komentarza pojawiającego się na końcu przekazu. Z drugiej strony wygląda to tak, że produkt, co prawda stanowi integralną część fabuły, ale uwaga widza jest skierowana na zupełnie inne tory (atmosfera i klimat reklamówki, barwy, gesty itp.). Produkt, ma się po prostu z czymś kojarzyć i wywołać potrzebę nabycia poprzez zasugerowany system skojarzeń.

Praca ma, więc na celu ukazanie sposobów manipulowania przekazem reklamowym mającym za zadanie wzbudzenie zainteresowania produktem i wytworzenie napięcia związanego z pragnieniem posiadania produktu. Chodzi również o uzmysłowienie sobie w jak dużym stopniu reklamówka stanowi przemyślaną całość opartą na wielu wyrafinowanych podstawach, wśród których bardzo ważną, o ile nie najważniejszą rolę pełnią wiadomości z zakresu psychologii, często podane w taki sposób, że odbiorca nie zdaje sobie sprawy z tego, że padł ofiarą manipulacji wierząc, że jego wybór jest jak najbardziej racjonalny i świadomy.

Przedmiotem pracy uczyniono analizę apeli odnoszących się do potrzeb, kompleksów i charakterów w ujęciu psychoanalitycznym oraz sposoby przejawiania się ich w analizowanych przekazach reklamowych. Za apel uznano każdy, nawet najmniejszy przejaw przyjętej za ważną zmiennej tzn. zachowanie, emocje, tendencję czy, jak w przypadku wiedzy z zakresu psychoanalizy – symbol występujący w konkretnej reklamie. Główny nacisk analityczny został położony na sferę percepcji wzrokowej. Pominięto przejawy zmiennych związane z przekazami werbalnymi czy muzycznymi. Wyizolowano, zatem do analizy wszystko to, co odbiorca jest w stanie zaobserwować na ekranie pomijając percepcję związaną z innymi zmysłami (tu: w szczególności słuchu) wykorzystując je tylko, jako ogólne uzupełnienie analizowanych apeli.

Zwrócono uwagę przede wszystkim na literaturę po roku 1990. Nie sposób tu nie wspomnieć pracy Człowiek istota społeczna E. Aronsona czy Badań osobowości metodą T.A.T. Murray’a J.Reutta i N.Reuttowa. Prace te stały się punktem wyjścia do obserwacji reklam w telewizji polskiej, a tym samym do powstania tej pracy. Nie sposób omówić tu całej literatury, należy jednak wspomnieć, choć kilka pozycji. Niezmiernie przydatna okazała się pozycja Ph.Kotlera Marketing. Analiza, planowanie, wdrażanie i kontrola oraz Podstawy Marketingu pod redakcją J.Altkorna. Bardzo pomocne były opracowania B.Kwarciaka i J.Kalla dotyczące reklamy. Wiele istotnych informacji dotyczących reklamy i rynku proszków do prania przyniosły kolejne numery Businessman Magazine. Poza tym niezmiernie ciekawe informacje dotyczące technik stosowanych do kształtowania potrzeb i oddziaływania na odbiorcę znalazły się w pracach B.Prus i M. Brzostowskiego Język reklamy, P.Hingstona Wielka księga marketingu, M.Golki Świat reklamy.

Poniższa praca ma odpowiedzieć przede wszystkim na sformułowane powyżej pytania, głównie w oparciu o własne badania, doświadczenia i obserwacje.

Retoryka reklamy

Retoryka jest zestawem zakodowanych środków perswazji. Jest działaniem utwierdzającym (nakłaniającym, wzmacniającym) postawy. Wykorzystuje w tym celu różne środki, argumenty, przesłanki, chwyty stylistyczne. Wychodząc z informacją, którą zna odbiorca, usiłuje dodać do niej dodatkowe przesłanie. Poprzez metaforę, metonimię, hiperbolę, niedomówienie, magiczne skojarzenie itp. ma doprowadzić do zajęcia uwagi odbiorcy i do zaakceptowania przez niego treści przekazywanej informacji, co w konsekwencji ma doprowadzić do dokonania zakupu. Retoryka musi “udawać”, że nią nie jest. Musi w niej przeważać to, co domyślne nad tym, co dosłowne.

Zarówno w warstwie wizualnej, jak i słownej komunikatu mogą występować pewne chwyty retoryczne zawierające elementy emocjonalne i pobudki praktyczne. Bardzo często argumentacja w reklamie opiera się na takich przesłankach, jak przekonywujące przykłady powoływania się na autorytety uczonych, sportowców, gwiazd filmowych lub instytucji.

Retoryka komunikatu reklamowego jako sztuka skutecznego przekonywania polega m.in. na powtarzaniu tego samego, tylko za każdym razem inaczej. Inne są argumenty i apel,

a tym samym inne bodźce wyrazowe. Ta sama pozostaje jedynie idea reklamowa, której różne treści komunikowane za pomocą różnych słów.

Słownictwo to jednocześnie główne narzędzie i surowiec, które służy do skonstruowania apelu reklamowego. Z punktu widzenia potrzeb retoryki reklamowej ważniejsze jest to, jakie znaczenie przypisują wyrazowi odbiorcy niż nadawcy.

Twórcy reklamy wyróżniają kilka rodzajów retoryki reklamowej:

1. Retoryka demonstracji.

Ta retoryka ma wiele wariantów. Najczęstszy, to pokazywanie towaru w zastosowaniu, pokazanie tego, jak dany produkt “działa” a przy tej okazji ukazanie jego skuteczności, czyli demonstracja “przed” i “po” jego zastosowaniu (np. proszku do prania, oleju napędowego czy perfum). Innym wariantem tej retoryki jest “test” na zniszczenie, a właściwie na niemożność zniszczenia, czyli niezawodność towaru.

2.         Retoryka porównań.

Jest to wariant “retoryki demonstracji”, tyle tylko, że tutaj stosuje się wyraźne porównanie reklamowanego towaru z innymi towarami tej samej branży. Czyni się to poprzez jednoznaczne odniesienia, (jeżeli prawo na to pozwala) do konkretnego towaru produkowanego przez konkurencję, której nazwę i znak firmowy wówczas się celowo eksponuje, lub częściej – przez porównanie z bliżej nieokreślonym anonimowym „innym” czy „zwykłym” towarem. Reklamowany towar musi oczywiście w komunikacie wyraźnie dominować nad porównywalnym, co do skuteczności, piękna, ceny, wygody itp. Język każdego ze środków reklamy ma swoje sposoby, aby tę przewagę ukazać. Pokazuje się, zatem bielsze pranie, szybszy samochód, czy bardziej wydajny ekspres do kawy od tych, które stanowią tło porównawcze. Taka retoryka ma wiele pozytywnych stron: łatwość argumentacji, emocjonalne oddziaływanie na odbiorcę, pojawienie się zjawiska „kibicowania”.

 3.        Retoryka „sytuacji życiowej”.

Reklamy często wykorzystują łatwość identyfikowania i rozumienia pewnych sytuacji życiowych, kłopotliwych wydarzeń, opresji, które zdarzają się każdemu.

Tego typu sytuacje życiowe są odbierane z pewną dozą dramaturgii. Jest w nich jakiegoś rodzaju napięcie wywołane oczekiwaniem na to, jak „bohater” poradzi sobie z tą opresją. Oczywiście bohater radzi sobie tylko, dlatego, że w porę wybrał określony proszek do prania, określone ogumienie samochodu czy inny towar. Towar ten jest natychmiast obdarzany pozytywnymi skojarzeniami. Między innymi, dlatego, że widz identyfikuje się z przedstawioną, kłopotliwą sytuacją. Pośrednio, więc i jemu „pomógł” ów reklamowany „dobroczynny” produkt.

4. Retoryka zaspokajania ukrytych potrzeb

W reklamach oddziaływuje się na niektóre z ukrytych potrzeb, jakie posiadają ludzie kierujący się zakupem określonego towaru, a więc na potrzebę odczuwania własnej wartości, potrzebę miłości, potrzebę poczucia siły.

 5. Retoryka zakazanego owocu.

Retoryka “zakazanego owocu” posiada też delikatny odcień tajemnicy, wywołuje tęsknotę za czymś nieznanym – czego powinniśmy spróbować. Jeśli w reklamie pojawi się sugestia, że towar nie jest łatwo dostępny, że nie jest jeszcze znany – to pokusa jego nabycia staje się silna.

 6. Retoryka zwierzeń.

Retorykę tę stosuje się po to, aby wywołać wrażenie intymności, która jest pożądana podczas reklamy takich produktów jak środki odchudzające, podpaski itp., a więc wszystkich tych towarów, które choć sprzedawane w milionach egzemplarzy, są jednak bardziej osobiste. Odbiorca ma wrażenie, że pozostaje sam na sam z nadawcą komunikatu reklamowego, że nie musi się rumienić słuchając jego treści, ani nie musi się wstydzić tego, że rozważa, czy ów towar miałby i u niego zastosowanie. Ktoś prywatny, znany z imienia i nazwiska informuje drugiego prywatnego człowieka, że…

7. Retoryka ukrytej niespodzianki.

Znaleziona przy zakupie niespodzianka ułatwia pogodzenie się z zakupem, usprawiedliwia go, staje się dodatkowym argumentem dobrze zrobionego interesu, zagłusza rozterki. Gdy zachęca się do zakupu towaru czy usługi informując o tym, że towarzyszyć im będzie jakaś niespodzianka. Dla klienta, więc zaskakujące nie będzie już to, że jest tam niespodzianka, tylko frapujące będzie to, jaka ona jest.

Tworzenie przekazu reklamowego

Sposób, w jaki przedmiot jest opisany ukierunkowuje sposób myślenia o tym produkcie. Poprzez eksponowanie odpowiednich cech produktu twórcy reklam decydują o sposobie myślenia na temat produktu, jak również “przewidują” ewentualne próby argumentowania przeciwko zakupowi danego towaru. Odpowiednia nazwa produktu i hasło reklamowe decydują o zauważeniu i zapamiętaniu reklamy.

W przekazie reklamowym istotnym elementem jest jego wiarygodność. Większość ludzi twierdzi, że autorytet osób sławnych nie ma na nich wpływu i kieruje się wyłącznie własnym zdaniem. Jednak często ludzie zachowują się niezgodnie z własnymi deklaracjami. Osoby sławne w reklamie nie tylko są wzorem do naśladowania, ale także stają się swego rodzaju symbolem tego, co jest społecznie akceptowane – są one reprezentantami grupy, do której odbiorcy chcieliby należeć.

Najbardziej wiarygodnym przekazem reklamy są:

  • osoba popularna,
  • ekspert w danej dziedzinie,
  • osoba, która pozornie nie ma nic do zyskania na reklamowaniu danego produktu.

Wpływ reklamy na podświadomość

Przed końcem lat 50-tych opinia publiczna niewiele wiedziała o reklamach mających wpływać na odbiorców poza kontrolą świadomości. W 1957 roku Vance Packard w swojej publikacji pt. „Ukryta perswazja” ujawnił to, co znała wcześniej garstka naukowców. Twierdził, że 2/3 największych agencji reklamowych wykorzystywało odkrycia psychologii, psychiatrii i socjologii do manipulowania konsumentami.

W latach późniejszych liczne badania i eksperymenty potwierdzały rzeczywiste oddziaływanie reklamy nakierowanej na podświadomość odbiorców (przekazu sublimalnego). Na przykład, w jednym z eksperymentów reklamy papierosów i szkockiej whisky, spreparowano ogłoszenie używając kobiecego aktu. Takie reklamy stały się dla grupy badanych mężczyzn bardziej atrakcyjne w porównaniu ze zwykłymi wersjami tych ogłoszeń, choć sam wątek seksualny zupełnie nie docierał do ich świadomości.

“Najnowsze badania również skłaniają do optymizmu. Okazało się, bowiem, że reklama skierowana do podświadomości nie jest tak groźna jak kiedyś sądzono, ponieważ podlega poważnym ograniczeniom; może wpływać jedynie na bardzo elementarne potrzeby adresata, takie jak głód, pragnienie czy popęd seksualny, nie zaś na potrzeby wyższe, a zwłaszcza system wartości; działa krótkotrwale (od kilku minut do kilku godzin); podlega dużym wahaniom ze względu na różnice indywidualne, a więc wielu ludzi wykazuje na nią odporność”.

Zagrożenia społeczne reklamy internetowej

W polskiej prasie coraz częściej można spotkać tezy o rewolucji digitalnej i początku nowej ery – ery informatycznej i kształtowaniu społeczeństwa informatycznego. Równolegle, choć w znacznie mniejszej ilośći, pojawiają się obawy przed zmianami jakie może to spowodować. Warto uświadamiać sobie zagrożenia jakie niesie Interent w sferze społecznej, nie jest bowiem od nich wolny.

Zamykanie się jednostek w środowisku domowym i dokonywanie coraz większej liczby czynności bez kontaktu z innymi osobami przez sieć jest najpoważniejszą konsekwencją dla społeczeństwa. Ludzie oddalają się od siebie, mimo że są przecież stworzeni do wspólnotowego życia. Jeśli rozwój Internetu będzie postępował w dotychczasowym kierunku wiele kontaktów – handlowych, usługowych, a co najbardziej niebezpieczne osobistych – będzie realizowanych za jego pośrednictwem. W Stanach Zjednoczonych pierwsze społeczne, negatywne skutki już ujawniają się, czego przejawem jest nowy rodzaj uzależnienia – webholism.

Dostęp do olbrzymiej ilośći informacji zapewniany przez Internet jego użytkownikom dyskryminuje jednocześnie tych, którzy z sieci korzystać nie potrafią lub nie mogą. Niestety pokrywa się to najczęściej z zamożnością danej osoby i prowadzi do pogłębienia istniejących podziałów. Umberto Eco nakreślił obraz społeczeństwa przyszłości, zdominowanego przez Internet. Klasę najniższą będą stanowić osoby nie potrafiące posługiwać się komputerem i traktujące telewizję jako jedyne źródło informacji. Dzisiejszą klasę średnią zastąpią korzystający z sieci informatycznych, ale nie umiejący programować. Na szczycie znajdzie się grupa, która opanowała sztukę współpracy ż komputerem. Wizję tę trzeba przestać traktować jako sience-fiction, gdyż okazuje się, że już w 1995 roku Parlament Europejski zajął się prawnym zagwarantowaniem sprawiedliwych szans w dostępnie do nowych technologii, swobodnego uzyskiwania i odbioru informacji.

Inny problem wynika z całkowitej niezależności i decentralizacji Internetu. Jest to jego wielką zaletą, ale powoduje też określone niedogodności. Wolność działań w sieci prowadzi bowiem do niekorzystnych, niekontrolowanych zjawisk. Za poważne w skutkach można uznać publikowanie materiałów pornograficznych, szczególnie pornografii dziecięcej, skrajnych sekt (stronę WWW posiadała sekta HigherSource, której 39 członków popełniło samobójstwo w Rancho Santa Fe) i organizacji terrorystyczny (na WWW można znaleźć instrukcję wykonania bomby).

Internet jest tak świeży, że trudno przewidzieć jaka będzie w rzeczywistości jego rola i czy sprawdzą się wizje U.Eco. Negatywne zjawiska, widoczne coraz silniej, będą niewątpliwie z czasem nagłaśniane i uświadamiane w społeczeństwach. Prawdopodobnie będzie to prowadzić do silnych nacisków na stworzenie kontroli Internetu i zakazu pewnych działań w sieci, co ograniczy pełną wolność sieci. Przejawem takich akcji jest powstanie organizacji cenzurujących strony WWW i listy dyskusyjne. Ich członkowie przyglądają się internetowym siedzibom i dyskusjom, następnie nadają im kategorie cenzurujące niektóre z nich. Prowadzi to niekiedy do nadużyć – na przykład zablokowano dostęp do strony z fotografią państwa Clintonów i Gore tylko dlatego, że w jej tytule pojawiło się słowo „pary” (omylnie skojarzone za ofertę erotyczną). Niewykluczone, że pomyłki takie mogą dotknąć również stron komercyjnych, narażając właścicieli na straty. Dążenie do ograniczania wolności Internetu może odbić się negatywnie na jego popularności i liczbie użytkowników zniechęconych cenzurą i zakazami, z drugiej strony jest aprobowane przez większość rodziców, którzy nie chcą by dzieci docierały do elektronicznej wersji Hustlera.